Witaj ! Anonimowy

Relacja z wyprawy Klubu 125p, Bałkany 2014!!!

Relacja z wyprawy Klubu 125p, Bałkany 2014!!!

Postprzez Palec » 27 sie 2014, o 14:14

Tak jak większość z was wie w dniach 24-26 lipca na Węgrzech nad Balatonem odbył się Węgiersko Polski zlot Fiata 125p. Powstały już relacje z tego wydarzenia, ale my po krótce chcieli byśmy wam przedstawić relację z tego co działo się potem. Wraz Z Asią, Fiodorem, Dziadzią i idx, ruszyliśmy w dalszą drogę po Rumuni Serbii i Czarnogórze. Cel był taki aby zrobić sobie objazdowe (lub odjazdowe jak kto woli) wakacje Fiatem a także wspomóc podopiecznych kliniki „Budzik”, poprzez zebranie darczyńców którzy na naszych samochodach umieścili swoje logotypy.
Tu podziękowania dla „Gannet Guard Systems”, który dodatkowo wyposażył Jeden z naszych samochodów w lokalizator GPS (abyśmy mogli w razie co odnaleźć nasz samochód :) )
Podziękowania również należą się Firmie „ATL CARGO” oraz „Marketu VEA Plus Żychlin”. Jeszcze raz serdecznie dziękujemy że dzięki Wam udało się przekazać pieniądze na tak szczytny cel.
A wszystko zaczęło się tak :)
Start naszej wyprawy odbył się 24.07.2014r o godzinie 19:00 spod kliniki Budzik w Warszawie skąd ruszyliśmy w stronę Balatonu żeby uczestniczyć w zlocie zorganizowanym przez naszych węgierskich kolegów. Po drodze dołączyły do nas kolejne 125p które wraz z nami pojechały na wcześniej wymieniony zlot.

Obrazek
Obrazek

Droga przebiegła nam bez większych problemów

Obrazek
Obrazek

Na Węgrzech przywitała nas już liczna Polska delegacja  i klimatyczny ośrodek wczasowy

Obrazek
Obrazek

Podczas zlotu objechaliśmy miejscowość Tihany w eskorcie tamtejszej policji oraz udaliśmy się na zwiedzanie

Obrazek

Znajdźcie Dziadzię :)

Obrazek

Tu spotkaliśmy również wiele ciekawych aut polskiej produkcji, pozdrawiamy ich właścicieli.

Obrazek
Obrazek

Pamiątkowym zdjęciom nie było końca

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Ruszamy dalej przed nami Rumunia

Obrazek

Mały deszczyk nie jest nam straszny

Obrazek
Obrazek

Bo za chwilę się wypogodziło, chwila oddechu przed trasą Trafnogarską

Obrazek

Na całej bałkańskiej trasie stały przy drogach stragany na których można było kupić owoce, warzywa, miód, rakije, palinkę, nalewki itp., większości spróbowaliśmy a w szczególności idx :)

Obrazek

Takie znaki to bardzo częsty widok w tamtych stronach

Obrazek

Zbliżamy się do Trasy Transfogarskiej (tam zrozumiałem o czym wcześniej mówił idx, rzeczywiście warto choć raz w życiu zobaczyć tę drogę, a jeszcze lepiej się nią przejechać)

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Jadąc po Trasie Transfogarskiej zauważyliśmy że w dolinie stoi Octavia, myślimy sobie tak, jeśli ona tam wjechała to i 125p da radę i był to świetny pomysł, gdyż okazało się że w dolinie płynął całkiem spory górski potok i mieliśmy piękne miejsce na obiad. Wzięliśmy przecież ze sobą kuchenki i butle turystyczne więc nie mogliśmy sobie wymarzyć piękniejszego miejsca w którym można by zjeść obiad. Tak więc siedliśmy sobie na ogromnym głazie znajdującym się nad samą rzeką i cieszyliśmy się z aury jaka nas otaczała.

Obrazek

Mała sesja

Obrazek
Obrazek

Zdjęcia z serii znajdź różnicę

Obrazek
Obrazek

I nagle pojawiły się chmury. Na szczęście nie były to chmury deszczowe tylko górskie chmury które tworzyły mleczną powłokę wdrapując się po górze.

Obrazek
Obrazek

Jak przystało na Belzebuba, otoczyły go te piekielne chmury i trzeba było powoli uciekać żeby nas nie zmusiły do pozostania dłużej niż planowaliśmy

Obrazek

Także w drogę

Obrazek
Obrazek
Obrazek

Polatało by się bokami :)

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Na samej górze przejazd tunelem i druga strona gór

Obrazek
Obrazek
Obrazek

Trasa kończy się zaporą czy też tamą

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Jest tam sklepik z pamiątkami a także słodyczami, owocami itp. (oraz ładną Panią :) )

Obrazek

Dziadzia nie krył zadowolenia gdy nabył precle po przeliczeniu na PLN za nie całe 10zł

Obrazek

Następnie udaliśmy się w dalszą podróż, nasza trasa przebiegała akurat obok ruin zamku Hrabiego Draculi tak więc stwierdziliśmy że warto je zwiedzić. Tylko nie wiedzieliśmy że żeby się tam dostać trzeba pokonać prawie 1500 schodków !!!

Obrazek

Dziadzia jest najlepszym przykładem tego jak jest przed wejściem na górę:

Obrazek

A jak po pokonaniu 500 schodów !!!

Obrazek

A tu ruiny zamku

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Na dole spotkaliśmy przerobioną Calibre

Obrazek

Jaki kraj taki Papamobile ???

Obrazek

No to dalej wjeżdżamy do Serbii

Obrazek

Gdzie odmówił nam posłuszeństwa aparat zapłonowy, szybka diagnoza łyk śliwowicy i naprawiony za pomocą kawałka gumowego wężyka :)
Aparat działa do dziś i przejechał już prawie 3000 km :)

Obrazek

Po naprawie w miejscowym barze jemy bardzo dobrą Pleskawice, taki ichniejszy hamburger

Obrazek

idx jak z resztą podczas całej wycieczki wkleił wlepkę klubową w witrynie baru. Wszystkie noclegi i większość knajp zostały oznaczone naklejką Klubu 125p :)

Obrazek

Łady też zostały obklejone :)

Obrazek
Obrazek

Podczas dalszej drogi kątem oka dostrzegam kanciaste kształty, upewniam się i krzyczę do chłopaków przez CB „Zjeżdżajcie gdzieś w prawo, po prawej stronie stoi kant” No i zajechaliśmy zobaczyć to cudo.

Obrazek

Tu też narodziło się zdanie, dokładnie zacytuję klasyka „ Do you know,czyj jest ten samochód?” :)
Grunt że Oni „know” czyj jest ten samochód i zadzwonili po właściciela który mieszkał w blokach naprzeciwko miejsca gdzie parkowało auto.

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Przyszedł do nas bardzo sympatyczny Pan i porozmawialiśmy z nim chwilę, oczywiście zapraszając go na forum125p oraz zostawiając do siebie wszelkie namiary.

Obrazek

Serbowie to bardzo zaradni i pracowici ludzie

Obrazek

Jedziemy dalej, Serbia

Obrazek

A tu stoimy nad urwiskiem, a na dole Kosowo !!!

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Po drodze zatrzymaliśmy się w bardzo przyjemnej restauracji, okazało się że właściciel sprowadzał do byłej Jugosławii części do Ursusa :)
Polecamy Link do FB

Obrazek
Obrazek

Dojeżdżając do kolejnego miejsca noclegowego już w Czarnogórze dopadła nas straszna ulewa, na domiar złego zaufaliśmy nawigacji która kazała nam skręcić wcześniej niż powinniśmy i znaleźliśmy się w ciemnym lesie na wąskiej „drodze” która była jednym wielkim a zarazem wąskim bagnem.

Obrazek

Szurając zawieszeniem o podłoże mocno się zastanawialiśmy jak przebrnąć przez ten ciężki odcinek i gdzie by tu zawrócić?

Obrazek

No wreszcie po około 30 minutach udało nam się stamtąd wyjechać !!!

Obrazek

Zajechaliśmy na właściwą drogę, deszcz lał niemiłosiernie, ale mieliśmy bardzo sympatyczne domki położone na szczycie góry.
W ciągu dnia było już bardzo ładnie tak więc nadal mogliśmy się cieszyć z udanego urlopu.

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Dopiero tu zrozumieliśmy jak było wąsko w tym lesie, jeśli na asfaltowej drodze trzeba uciekać do krawędzi żeby zmieścić się z drugim pojazdem.

Obrazek

No to jedziemy dalej:

Obrazek
Obrazek

Chwila przerwy nad urwiskiem

Obrazek
Obrazek
Obrazek

I dalsza droga przez przez Jezioro Szkoderskie – największe jezioro na Półwyspie Bałkańskim

Obrazek
Obrazek
Obrazek

I dojeżdżamy do Adriatyku

Obrazek
Obrazek

A teraz 4 dni urlopowania się nad morzem tu naprawdę udało nam się wypocząć :)

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Po wypoczynku ruszamy dalej
Widok na miasto Bečići, a w tle wyspa Sveti Nikola

Obrazek

Miejscówka z kalendarza Klubowego w 2013

Obrazek

Następnie ruszyliśmy w stronę Mostu Đurđevića na rzece Tarze, przejeżdżając między innymi przez jeden z najgłębszych na świecie kanion (m.in. po kanionach Cotahuasi i Colca w Peru oraz Wielkim Kanionie Kolorado w USA)

Obrazek
Obrazek
Obrazek

Po drodze spotkaliśmy młodszych braci :)

Obrazek

Ten nawet otrzymał drugie życie

Obrazek

Wjechaliśmy na jeden z najwyżej zawieszonych mostów w europie ma długość 366 m i wysokość od 168 do 172 m.

Obrazek
Obrazek

Ciekawostką jest też że Most Đurđevića został wykorzystany również w filmie “Komandosi z Navarony” z 1978 roku
FILM

Obrazek
Obrazek

A żeby uatrakcyjnić sobie wyjazd, stwierdziliśmy że zjedziemy nad tą przepaścią na linach.

Obrazek
Obrazek

Trochę się zgubiliśmy :)

Obrazek

Ale udało nam się dotrzeć na kemping

Obrazek

Dalsza droga przyniosła kolejne niesamowite widoki i tunele wyryte w skale

Obrazek
Obrazek
Obrazek

Z góry ukazało nam się jezioro Pivsko

Obrazek
Obrazek

I słynne już tunele :)

Obrazek
Obrazek

Mała sesja nad brzegiem jeziora

Obrazek

I docieramy do przejścia graniczngo Czarnogóra – Bośnia i Hercegowina

Obrazek
Obrazek

Sarajewo

Obrazek

W Sarajewie przejeżdżaliśmy Al. Snajperów ,zwróćcie uwagę na ślady po kulach

Obrazek
Obrazek
Obrazek

Po przejechaniu jakichś 150km po górskich zakrętach i wąskich drogach, zjechaliśmy na bardziej równy teren myśląc że teraz to już będzie szło jak po maśle, ale jednak się myliliśmy.
Matka natura dała o sobie znać i jedyną drogę która łączyła Bośnię i Hercegowinę z Węgrami zniszczyły ulewne deszcze. Spory fragment góry obsunął się i 4 spychacze przez około 6 h pracowały nieprzerwanie aby odblokować trasę. W końcu się udało.

Obrazek
Obrazek
Obrazek

Wjeżdżając na Węgry WGX’owi stuknęło pierwsze 40 tys km !!! Gratulacje !!!

Obrazek

I w końcu Budapeszt

Obrazek
Obrazek

Na Węgrzech byliśmy 3 dni, dokładnie był to hostel położony w centrum Budapesztu. Byliśmy zachwyceni Budapesztem gdyż jest to bardzo czyste i zadbane miasto posiadające dobrze rozbudowaną infrastrukturę.

Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Zastanawialiśmy się o co tu chodzi i może Erna rozwieje nasze wątpliwości ??

Obrazek

Znów napotkane tym razem w Budapeszcie :)

Obrazek
Obrazek

No i szczęśliwy powrót do domu :)

Obrazek
Obrazek

Na koniec dziękuję współtowarzyszom tej wyprawy i miejmy nadzieję że niebawem znów się razem gdzieś wybierzemy.

Dziękuję mardom89 że chociaż w ostatniej chwili okazało się że nie może z nami jechać to tak jak ustalaliśmy wcześniej jego auto brało udział w tej wyprawie.

Dziękuję Motylicy że wpadł do nas do Szczyrku gdzie był nasz ostatni nocleg i że się z nami bawił.

Wielkie dzięki dla Brendix’a za dostarczenie obiecanej skrzynki chłodziwa.

Poniżej znajduje się też na szybko zmontowany pokaz slajdów zachęcam do oglądania

Obrazek



Pozdrawiam
P.

P.S. Dzięki idx za pomoc w ogarnianiu opisu :)
Ostatnio edytowano 28 sie 2014, o 09:27 przez mardom89, łącznie edytowano 1 raz
Powód: zmieniłem tą Budvę ;)
125p - "Kiedyś bił rekordy , teraz podbija serca"
forum fiata 125p fiat 125p forum duży fiat
Avatar użytkownika
Palec
Administrator, Założyciel Stowarzyszenia Klub125p
 
Posty: 3465
Dołączył(a): 21 lut 2012, o 23:13
Lokalizacja: Warszawa

Re: Relacja z wyprawy Klubu 125p, Bałkany 2014!!!

Postprzez wilq1902 » 27 sie 2014, o 18:55

Coś dziwna ta Budva... :D

Staliście w Bosi 5 sierpnia koło 20? Tak się składa, że też wtedy wracałem z urlopu, właśnie z Montenegro. Odwiedziłem Sarajewo i koło 18 wyjechałem w stronę granicy. Od 20 stałem w zasadzie przez 6 godzin w korku przez lawiny błotne, które zeszły z gór... Wszystko na to wskazuje, że staliśmy w tym samym miejscu :D

Bardzo fajna wyprawa ;)
Polski Fiat 125p 1300 1969
Polski Fiat 125p MR75 1975
Polski Fiat 126p 650 I '79
Polski Fiat 126p 650 K '84
Avatar użytkownika
wilq1902
Forumowicz
 
Posty: 766
Dołączył(a): 24 sie 2013, o 11:07
Lokalizacja: Kraków, Nowy Sącz

Re: Relacja z wyprawy Klubu 125p, Bałkany 2014!!!

Postprzez Palec » 28 sie 2014, o 07:56

Dokładnie tak było kolego :)
125p - "Kiedyś bił rekordy , teraz podbija serca"
forum fiata 125p fiat 125p forum duży fiat
Avatar użytkownika
Palec
Administrator, Założyciel Stowarzyszenia Klub125p
 
Posty: 3465
Dołączył(a): 21 lut 2012, o 23:13
Lokalizacja: Warszawa

Re: Relacja z wyprawy Klubu 125p, Bałkany 2014!!!

Postprzez idx » 28 sie 2014, o 08:36

Co do tych lawin błotnych to staliśmy jakieś 1,5 do 2 km przed nimi więc w miarę na początku tego korka.

A co do zdjęcia to rzeczywiście nasz błąd jest to miasto Bečići a dalej za nim wyspa Sveti Nikola :)
Obrazek
Avatar użytkownika
idx
Członek Stowarzyszenia Klub125p
 
Posty: 77
Dołączył(a): 2 kwi 2012, o 20:22
Lokalizacja: Warszawa


Powrót do Zagraniczne/international meeting

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość