Witaj ! Anonimowy

OLOnez EVO IX 1.5 SLE '90 - EKSPORTOW

Re: OLOnez EVO IX 1.5 SLE '90 - EKSPORTOW

Postprzez jurek_j » 31 maja 2017, o 05:24

Wspornik trzeba robić do danego egzemplarza, bo w FSO nie było czegoś takiego jak powtarzalność.
Wziąłem do Czaplinka dwa wsporniki, które zrobiłem, żeby porównać pasowanie między moim kantem, a tym Jackaesa (miesiąc różnicy w wyjechaniu z FSO). Pasowało, jak chciało, nie jak powinno.
Avatar użytkownika
jurek_j
Forumowicz
 
Posty: 95
Dołączył(a): 23 wrz 2013, o 17:05
Lokalizacja: Nowiny Wlk

Re: OLOnez EVO IX 1.5 SLE '90 - EKSPORTOW

Postprzez Lampart » 31 maja 2017, o 05:38

jurek_j ja do Ola mam 20 km ... to nie wiecznośc:)
STOP forumowym napinaczom
Avatar użytkownika
Lampart
Forumowicz
 
Posty: 1716
Dołączył(a): 5 mar 2012, o 17:41
Lokalizacja: warszawa/legionowo

Re: OLOnez EVO IX 1.5 SLE '90 - EKSPORTOW

Postprzez Mlody_ndm » 13 cze 2017, o 09:23

Gdzie kupiłeś tą matę i ile to to kosztuje?
Bo ja jakiś czas temu szukałem czegoś podobnego i nie znalazłem. A potrzebuję do Fiata i do Żuka
Sprzęty:
'81 Polski Fiat 125p L79 WPT 1313 Edyszyn
'83 Polonez 1.5 L54
'91 Żul A11B
'99 Plusz 1.6GLI
Obrazek
forum fiata 125p fiat 125p fso 125p forum duży fiat
Avatar użytkownika
Mlody_ndm
Moderator, Założyciel Stowarzyszenia Klub125p
 
Posty: 2530
Dołączył(a): 26 lut 2012, o 11:34
Lokalizacja: Zakroczym
Ranga: Zbiera złom

Re: OLOnez EVO IX 1.5 SLE '90 - EKSPORTOW

Postprzez OLO » 13 cze 2017, o 12:36

bitmat.pl Mają sklep w Markach ale i wysyłają.
Są na alledrogo.
Maty wystepują z pianką różnej grubości.
Avatar użytkownika
OLO
Forumowicz
 
Posty: 1185
Dołączył(a): 31 mar 2012, o 22:03
Lokalizacja: Warszawa

Re: OLOnez EVO IX 1.5 SLE '90 - EKSPORTOW

Postprzez Mlody_ndm » 13 cze 2017, o 14:42

Dziękować.
Sprzęty:
'81 Polski Fiat 125p L79 WPT 1313 Edyszyn
'83 Polonez 1.5 L54
'91 Żul A11B
'99 Plusz 1.6GLI
Obrazek
forum fiata 125p fiat 125p fso 125p forum duży fiat
Avatar użytkownika
Mlody_ndm
Moderator, Założyciel Stowarzyszenia Klub125p
 
Posty: 2530
Dołączył(a): 26 lut 2012, o 11:34
Lokalizacja: Zakroczym
Ranga: Zbiera złom

Re: OLOnez EVO IX 1.5 SLE '90 - EKSPORTOW

Postprzez OLO » 27 paź 2017, o 10:39

odc. 11 – Jesienne porządki

Proza życia sprawiła, że Eksportow został wyeksportowany z garażu, najpierw na 2 miesiące na posesję sąsiada, a na koniec wylądował jako prawdziwy odrzut przed bramą. Przestał tam biedaczyna pół roku. Co jakiś czas tylko przypominałem sobie o nim żeby wsadzić jakieś wyselekcjonowane brakujące części do bagażnika. Dołączyły wygłuszenia, kpl opon i mnóstwo drobnicy czy osprzętu.
W październiku postanowiłem przerwać ten spokój i wyrwać Poldka z otaczającej go coraz bardziej natury. Zaczęły go już oplatać jakieś pnącza, pod spodem rosłą trawa. Zimowe solenie ulicy doprowadziłoby lewą stronę nadwozia do stanu agonalnego. Poza tym przeszkadzałby w odśnieżaniu ;) Zawsze lepiej jak jeździ o własnych siłach – prawda?

Przypiąłem linkę do tylnego zaczepu i przeciągnęliśmy samochód jakieś 20m do tyłu. Rdza z tarcz starła się nieco i dało się przepychać ręcznie w jedną osobę. Jestem zadowolony ze zrobionych przez siebie zacisków. Miałem zagwozdkę gdzie przyczepić linkę z przodu – zaczepu holowniczego nie ma, ma za to spoiler skutecznie ograniczający dostęp do zawieszenia. Oparłem ją wreszcie o przedni nosek i zaczepiłem do poprzeczki zawieszenia w komorze silnika. Wóz gładko wylądował pod garażem. Od razu w ruch poszły akcesoria do mycia. Pod maską musiałem odkopać ze starych liści i mułu przód podłużnic. W przejściówce wszystko spływa z maski do noska, a potem może się tylko cofnąć na podłużnice. Specyficzne.

Na pierwszy ogień poszło wnętrze. Rozłożyłem wygłuszenia podłogowe i dywany, przeprowadziłem przewody słupków B, przykręciłem kanapę i przednie prawe siedzenie do podłogi. Okazało się, że do fotela kierowcy nie mam szyn.
Zrobiłem porządek w bagażniku – wywaliłem trochę pudełek i toreb, spakowałem wszystko w dwa pudła – wnętrze i mechanika. Od razu zrobiło się luźniej.

Wyjąłem przednią szybę żeby zrobić zaprawki w ramie okna. Kosztowało to pęknięcie, bo uszczelka bez klina weszła bardzo głęboko, a ja byłem zbyt niecierpliwy i nacisnąłem za mocno punktowo szybę. Szkoda. Dobrze chociaż że była klejona. Oczyściłem narożniki pod uszczelką. Przeleciałem się dookoła samochodu z dremelem i oczyściłem szczotką ogniska rdzy. Nie jest tragicznie – całą korozja to tylko drobne ogniska – bez perforacji. Zamalowałem co trzeba brunoxem. Na wierzch po przeszlifowaniu pójdzie L-46. Pod maską psiknąłem to, co oblazło od płynu hamulcowego, ułożyłem z powrotem wiązki.

Włożyłem nieszczęsną przednią szybę. Włożyłem od razu klin w uszczelkę. Na zwolnionej wchodzi jak w masło. Wcześniej jak próbowałem na założonej, to w minutę udawało mi się wepchnąć centymetr klina. Robota dla Syzyfa. Samo włożenie szyby z „zaklinowaną” uszczelką idzie gładko. Moje doświadczenie z Poldka i 125p. najpierw szyba, następnie klin i wkładamy komplet.

Wymyłem zmywaczem i piaskiem zbiorniczek wyrównawczego. Wyczyszczony dumnie zajął swoje miejsce pod maską. Korzystając z dobrego dostępu założyłem mechanizm wycieraczek – zdjęty na zaprawki pod ośkami.

Przygotowałem silnik do włożenia. W garażowym totolotku wypadło na silnik 115C, który wcześniej jeździł w kombiaku. Został wyjęty, zabezpieczony – można wkładać bez sprawdzania. Musiałem uzupełnić jedynie kilka drobiazgów.

Założyłem pompę z poloneza – na trzy króćce. Z silnikiem na zewnątrz można precyzyjnie ją zmontować i ustawić. Książka podaje jedynie ile ma wystawać popychacz ponad płaszczyznę. Ja mam swój sposób. Rozkręcam pompę paliwa i przymierzam samą podstawę. Ustawiam popychacz na maksymalne schowanie i reguluje uszczelkami tak, aby całkowicie skasować luz pomiędzy popychaczem a dźwignią pompy. Po dokręceniu podstawy dźwignia wewnątrz musi drgnąć. Pomiędzy izolator a pompę dajemy cienką 0,3mm, regulujemy pomiędzy blokiem a izolatorem.
Oczywiście podstawa pompy musi być wyrównana. Imadło+młot, jeśli są odkształcone uszy, potem dotarcie na płycie i papierze ściernym. Warto zakładać podstawę pompy nowszego typu – mającą 6 otworów na godzinach „11,1,3,5,7,9”. Są sztywniejsze przy podstawie niż starsze „12,2,4,6,8,10” i mniej się odkształcają. Pod nakrętki stosuję podwójne podkładki i wyrównuje pilnikiem powierzchnie łapy pod nimi – żeby zlikwidować zacinanie podkładek w podstawie. Dlatego też nie wolno dokręcać na maxa pompy. Podstawa rozszerzając się cieplnie przytrzymana za mocno nakrętkami gdzieś musi uciec. Skoro nie na boki to do przodu.
To wszystko pomaga w uszczelnieniu i ogranicza odkształcanie się podstawy pompy.
Pompę złożyłem na nowych membranach. Uszczelki pokryłem cieniutką warstwą Dirko.

Kolejna różnica – zdjęcie wentylatora i sprzęgła. Odkręciłem je po prostu i zostawiłem pompę bez dodatkowych ingerencji. Stercząca piasta sprzęgła sterczy z przodu, ale z wentylatorem na chłodnicy się minie. Przy okazji obejrzałem i naciągnąłem pasek klinowy. Odkręciłem żeliwny kolektor wydechowy. Nie będzie już potrzebny 

Założyłem łapę sprzęgła, łożysko wyciskowe (wybierałem z dwóch – nie ma jak klęska urodzaju). Założyłem nową osłonę gumową na łapę. Znalazłem linkę w teflonowym oplocie.

Na pokrywę zaworów przykręciłem sterowanie przepustnicą – wymagało to wygięcia blaszki i wywiercenia dodatkowego otworu. Jeśli będę to robił jeszcze raz to zwrócę uwagę, aby wspornik mniej wchodził w światło śruby mocującej pokrywę.

Silnik gotowy na eksport. Więc na hak i jazda! Przy okazji go zważyłem. 115kg. Bez aparatu i kolektora, ale z olejem. Siadł elegancko. Jakby jeszcze skrzynia była na luzie miałbym pół minuty mniej szarpania. Skręciłem go ze skrzynią pamiętając o wszystkich blaszanych osłonach, plecionce masowej, założyłem sanki, rozrusznik, kolektor GSI, pierwszy tłumik… I kurna, co dalej? Tłumików mam ze dwa komplety, ale nic pomiędzy. I musze się zdecydować na jakiś system. Czy caro czy Std. Zobaczę, co się trafi po ludziach.
Przy okazji oglądania go na spokojnie z kanału. Podłoga i progi są zdrowe. Może gdzieś gdzie odpadł bitex cos wychodzi. Sporo jest śladów eksploatacji na obniżonym zawieszeniu. Wahacz lewy przy podstawie, łapa skrzyni, sanki. O jeden zwój za daleko…

W komorze starczyło kabli do rozrusznika i alternatora. Linka gazu i sprzęgła zapięte. Nagrzewnica i chłodnica podłączone. Dobrałem górny wąż do chłodnicy z nie wiem, czego, ale dzielnie spiął fiatowski termostat i poldkową chłodnicę. Zdziwiło mnie, że masa do włącznika wentylatora w chłodnicy nie jest pociągnięta razem z sygnałem do przekaźnika w jednej rurce. Kolejna ciekawostka, którą muszę podpatrzeć w oryginalnym wykonaniu. Czujniki temperatury i ciśnienia podpięte.
Ustawiłem wał w odpowiednim położeniu, włożyłem elektroniczny aparat zapłonowy, podłączyłem przewody WN.
Dawno już nie grzebałem w polonezowskiej komorze – tam jest naprawdę luźno!

Nie byłbym sobą gdybym nie spróbował odpalić silnika. Podłączyłem aku, zmywacz w dolot i ognia! Silnik zagadał i ogłuszył nas rykiem praktycznie wolnego wydechu. OK. Plan eksportu na dziś wykonany!
Avatar użytkownika
OLO
Forumowicz
 
Posty: 1185
Dołączył(a): 31 mar 2012, o 22:03
Lokalizacja: Warszawa

Re: OLOnez EVO IX 1.5 SLE '90 - EKSPORTOW

Postprzez Lampart » 27 paź 2017, o 14:31

lubie czytać Twoje poczyanania!
Brawo. Jakieś foteczki by sie przydały
STOP forumowym napinaczom
Avatar użytkownika
Lampart
Forumowicz
 
Posty: 1716
Dołączył(a): 5 mar 2012, o 17:41
Lokalizacja: warszawa/legionowo

Re: OLOnez EVO IX 1.5 SLE '90 - EKSPORTOW

Postprzez OLO » 31 paź 2017, o 16:08

Każdy czyta i nikt nie komentuje :/

odc. 12 – Per aspera ad astra


Na samym zmywaczu daleko nie dojedziemy. Zatankowałem wachy do kanistra i zalałem dno baku. Wcześniej jednak wkleiłem dawniej oderwany króciec powrotny. To raczej dla uszczelnienia, bo siedzi ładnie w baku.

Sprawdziłem cybanty na króćcach układu chłodzenia. Nie kupujcie nigdy opasek firmy NORMA – gówno jakich mało. Ślimak przeskakuje przy mocniejszym dokręceniu. Na przepłukanie zalałem układ wodą. Zobaczę czy będzie rdzawa – wtedy dodam ocet.

Aku podłączony, ssanie, psik zmywaczem na dobry początek i kręcimy. Silnik przepalił, przygasł, PSIK, zaskoczył, pracuje na podwyższonych ssaniem obrotach. Smród benzyny… Wyłączyłem. Zalany beną blok – co jest? Okazało się, że kiedyś pożyczyłem z tego gaźnika dyszę główną 1 przelotu i zostało dziursko.
Pudełko z dyszami, torebka FSO, wybrałem obsadę z wkręconą 115. Może być. Wkręcona na miejsce. Kolejna próba odpalenia.
Silnik chodzi i ryczy. Ciśnienie oleju zgasło, nic nie wycieka. Próbuję zejść na niższe obroty – praktycznie od razu przygasa. Biorę lampę stroboskopową, podłączam – zapłon w miarę OK. Tak jak ustawiłem na oko 7 st wyprzedzenia. Odkręcam troszkę przepustnicę i próbuję zejść ze ssaniem. Pracuje nierówno. Dziwi mnie, że musze robić dodatkowe regulacje, bo przecież wyciągnąłem silnik z jeżdżącej fury. Robię szybki rachunek sumienia czy go z czegoś nie ogołociłem (poza wcześniejszą dyszą oczywiście). No nie. Wyraźnie chodzi nie na wszystkich garach. Rękawica z gumą i sprawdzam przewody. Zdejmuje z 1 – przygasa. Z 2 – przygasa. Z 3 i 4 bez zmiany. Kurde flak…
Gasze silnik i zaczynam kombinować. Zdejmuje kopułkę, nie widze śladów przebić. Zakładam na wszelki wypadek drugą kopułkę. Odpalam – kuleje. Zamieniam świece 1 i 2 z 3 i 4. Bez zmian. Trzecia kopułka z przewodami. Po odpaleniu zdejmuje 3 i 4 i sprawdzam iskrę. Napiernicza w świecę aż miło. Gaszę. Szukam innych świec. Znalazłem nowe Iskry z lat 80. Zaryzykuję. Po wymianie na nowe świece cały czas 3 i 4 gar nie pracują.
Zwalam pokrywę zaworów i odpalam kręcę silnikiem, aby sprawdzić pracę zaworów. Potem odpalam bez dekla – dźwigienki robią swoją robotę.
Stwierdzam, że kończą mi się pomysły i trzeba się położyć. W łóżku przypomina mi się kawał:

Jej pamiętnik:
„Dziś mój mąż zachowywał się bardzo dziwnie. Zaplanowaliśmy wieczorem wyjście do restauracji na kolację. Poszłam z koleżankami połazić po sklepach i trochę się spóźniłam.
Przypuszczam, że zauważył moje spóźnienie, ale nic nie powiedział. Rozmowa nie kleiła się. Zaproponowałam, byśmy poszli do jakiejś zacisznej knajpki, w której moglibyśmy spokojnie porozmawiać. Zgodził się, ale nie był przy tym zbyt rozmowny. Pytałam, co się stało, a on w odpowiedzi mówił, że nic.
Próbowałam to wyjaśnić, obawiając się, że może jest na mnie zły, ale on nie przyznawał się i twierdził, że nie ma się czym martwić. W drodze do domu powiedziałam mu, że go kocham, ale w odpowiedzi tylko się uśmiechnął i nadal w skupieniu patrzył na drogę. Dlaczego nie odpowiedział, że też mnie kocha? W domu oglądaliśmy telewizję i też nie porozmawialiśmy normalnie.
Czułam, że on myśli o czymś i to coś go zdenerwowało. Poszłam spać. Po 15 minutach przyłączył się do mnie, ale ciągle nie był dla mnie czuły, nawet mnie nie objął. Gdy zasnął, rozpłakałam się. Nie mogę zrozumieć, co zrobiłam nie tak. Za co się na mnie obraził?”
Jego pamiętnik:
„Polonez nie chce odpalić… nie mogę dojść dlaczego.”


Na szczęście moja żona jest stabilna emocjonalnie i spokojnie zasypia.

Kolejne grzebanie zaowocowało założeniem innego aparatu zapłonowego z czwartą nówka sztuka kopułką. Bez zmian. Kręciłem też na zdjętych WN i sprawdzałem świece. Dziwnie suche.
Przecież nie zdejmowałem kolektora i nie ma w kanałach żadnych „szmatek zabezpieczających”. Wtrysków nie ma, więc spierdolić się nie mogły. Jak tak zaglądałem w gardziele lustrując bystrym okiem wnętrze dolotu zauważyłem, że zapomniałem podłączyć przewód podciśnieniowy do serwa. Skunks zasysał ogromne ilości powietrza akurat w gałąź 3-4 i co tu się dziwić, że bez ssania w ogóle nie pracował. Po podłączeniu węża silnik odpalił równo na wszystkich garach. Dało się ustawić stabilne wolne obroty. Brawo ja!

Przy każdym składaniu dawno nieużywanych klocków czy puzzli dochodzimy do momentu, że czegoś brakuje. Pół biedy jak wystarczy odsunąć szafkę i znaleźć brakujące elementy (i dodatkowo starego lizaka). Gorzej jest jak nie ma gdzie dokupić puzzli, bo w sklepie „125p, FSO auto części” ktoś przemalował szyld na „VW SKODA AUDI” albo powstał jubileuszowy stutysięczny Rossman. Ciężkie czasy idą…
Potrzebowałem przedniego kawałka wydechu. Z pomocą przyszedł jeden z kolegów (wielkie dzięki Tomek), który zaoferował brakujące części pod warunkiem, że sam je sobie odkręcę. Spoko. Zaopatrzony w kpl kluczy, brudne spodnie i WD40 postanowiłem wyciągnąć wydech z zardzewiałego poloneza. Pierwszy zonk był jak się okazało żę linka zamka maski nie istnieje, natomiast sam zamek trzyma znakomicie. Poradziłem sobie tak – odkręciłem atrapę z lampami, przez dziury po drogowych odkręciłem górę chłodnicy i zagiętym szpikulcem otworzyłem zamek. Odkręciłem kolektor, dwururka z rurą wyszły ładnie, jako całość grzecznie odłączając się od tłumika. Dobrze, że nie było tam samolotu, bo bym się musiał kłaść pod spód. Wykręcenie prowadnicy do fotela było już dziecinną igraszką (bo się wzięło wkrętak PH3ze sobą).

W domu przygotowałem kolektor i dwururkę od montażu. Oczyszczone i nasmarowane miedzią gwinty, czyste przylgnie uszczelek. Zamontowałem zalegający 1 tłumik, jako drugi wziąłem ten najładniej gwiżdżący. Poszło gładko. Ingerencji wymagała obudowa plusowskiej skrzyni biegów – dorobienie gwintu do mocowania samolotu i odcięcie kolidującego żeberka.

Odpaliłem furę – chodzi cichutko, gwiżdże jak ZŁA!

Zadowolony zgasiłem silnik. Chciałem jeszcze jeden miły akcent na zakończenie dnia. Wyciągnąłem z części trójnik wraz z czujnikiem ciśnienia do wskaźnika. Standardowo w 115C taki bajer nie występuje, ale miejsca pomiędzy blokiem a podłużnicą jest sporo i wiem, że się mieści. Zamontowałem go w mgnieniu oka – w polonezie przecież czeka gotowy przewód. Na deser chciałem odpalić silnik i cieszyć się odczytem ciśnienia oleju. Niestety. Padł rozrusznik.
Avatar użytkownika
OLO
Forumowicz
 
Posty: 1185
Dołączył(a): 31 mar 2012, o 22:03
Lokalizacja: Warszawa

Re: OLOnez EVO IX 1.5 SLE '90 - EKSPORTOW

Postprzez stranger » 31 paź 2017, o 17:28

Podziwiam, że chce Ci sie pisać długie opowieści, krok po korku co w nim zrobiłeś :) Miło sie czyta konkrety, zamiast oglądania dziesiątek zdjęć z akcji głupiej wymiany oleju. Przy okazji można przeczytać jakieś przydatne porady :)

Projektowi kibicuję. Widząc Twoje Fiaty myślę, że i Polonez będzie zrobiony na cacy :D

Pozazdrościć takiego zapasu części na "ciężkie czasy". Też chciałbym sobie pójść do garażu i brać każdą pierdołę, zamiast szukać i kupować przez internet. ;)
Avatar użytkownika
stranger
Forumowicz
 
Posty: 120
Dołączył(a): 15 maja 2013, o 20:25
Lokalizacja: Brzóza/Schmalkalden (DE)

Re: OLOnez EVO IX 1.5 SLE '90 - EKSPORTOW

Postprzez Lampart » 31 paź 2017, o 19:24

Oki ludzie. Czytają i podziwiaja. Brawo
STOP forumowym napinaczom
Avatar użytkownika
Lampart
Forumowicz
 
Posty: 1716
Dołączył(a): 5 mar 2012, o 17:41
Lokalizacja: warszawa/legionowo

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do NASZE INNE KULTOWE POJAZDY

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość