Witaj ! Anonimowy

Wisienka - Polski FIAT 125p - rocznik 1975

Wisienka - Polski FIAT 125p - rocznik 1975

Postprzez OLO » 9 maja 2012, o 11:35

Będę przeklejał z wątku na FSO AK - w odcinkach, żeby komukolwiek chciało sie tu zajrzeć :D
Początek 2011 roku. Kilka miesięcy wcześniej zniszczeniu uległ mój poprzedni FIAT - Oliwka 79

WSTĘP

Poszukiwania następcy trwały. Miał być godny poprzednika. To co się znajdowało to albo było godne lecz drogie albo tanie lecz niegodne. Ciężko o półśrodki, więc mimo wszystko obniżyłem troche poprzeczkę. Jako że alledrogo jest trawione od dawna gangreną komercji i wersji eksportowych, postanowiłem przeszukać portale alternatywne. Na trader.pl pojawiło się ogłoszenie o treści:
Opis:
Sprzedam Fiata 125p 1300, rok produkcji 1975, stan dobry, cena 2000 zł do negocjacji

Zdjecia brak. Zadzwoniłem, poprosiłem o jakąś fotkę. Dostałem dzień później MMS-a z innego numeru. Na podwórzu nie było śniegu, więc sprzedaż już troche trwała 
Otóż i obiekt:
Obrazek

Po sylwestrze, kilka dni później na spokojnie dzwonię. Oczami właściciela widzę fiata bez dziur i purchli, zabezpieczonego antykorozyjnie przez I wł – pracownika stoczni (tu przewija się legendarna farba okrętówka), jeżdzonego po okolicy, jakos odpalanego. Bez przeglądu od 1,5 roku i z nieopłaconym OC. Samochód miał wymienione i lakierowane przednie błotniki. Dobra. Pakuję bagażnik przydatnymi rzeczami i w drogę.
Żona wie od razu. Jakiż to luz że nie trzeba kombinować jak się urwać na pół dnia. Oczywiście pomysł nie spotyka się z nadmiernym entuzjazmem.
Obrazek

WYPRAWA
Główne trasy Mazowsza nie wymagaja opisu. Płasko, czysty asfalt, czasami tylko nawiewa śnieg z pól. Ale jak się skręci z głównej na lokalną zaczyna być ciekawie. Lodowisko grubosci kilka cm z kolienami. Jeszcze ciekawiej jest na lokalnej-lokalnej. Tam już lód pokrywa całą jezdnię. Wrodzony GPS mówi – TO TU! Układ i wygląd bydynków się zgadza ze zdjeciem.
Jak wyglada to miejsce można ocenic na zdjeciach...
Fiat schowany w „szopce” będącej jednocześnie magazynkiem i warsztatem. Aby do niej wejść trzeba odkuć z lodu drzwi. Wreszcie oczom mym ukazał się Wiśniowy FIAT.
Pierwsze wrażenie było, ale nie określe jednoznacznie czy pozytywne czy negatywne. Zapuszczony stodołowy FIAT. Oględziny w ciasnym wnętrzu pomyślne. Faktycznie nie ma dziur i purchli. Decyzja - wyprowadzamy. Odpalenie z kabli (oryginalny aku martwy), silnik chodzi nierówno, próbuje wyjechać. Oblodzone podwórko, lekko pod góre – nie jest łatwo. Jak samochód znalazł się na pochyłosci – benzyna się skończyła. Oględziny zewnętrzne, wewnętrzne, sprawdzenie stanu, ilosci i oryginalnosci akcesoriów. Szybka negocjacja ceny (brak opłat, dziurexy w podłodze). Gość nie chciał przystać na nasze warunki, ale jak poczuł papierki w reku to się zgodził. Jak to zielone działa na ludzi  Spisanie umowy. Niestety nie ma jak przy Oliwce żadnych dodatkowych papierów (gwarancja, rachunek) ani zapasowych kluczyków. Wyholowanie samochodu na środek oblodzonego podwórka przy udziale domowników.
Wytargany z „szopki”
Obrazek
Obrazek
Jako że w baku jest juz tylko opar, decydujemy się na holowanie do najbliższej stacji. Potem podejmiemy decyzję. Zapinamy linke i żegnani machaniem ruszamy w drogę.

Jak nadmieniłem droga jest oblodzona. Samochód holujący ma ogromne problemy z ruszeniem z miejsca i wogóle utrzymaniem jakiejś prędkości. 400m do „lokalnej” pokonujemy na wolnych obrotach na 2 biegu wybierając bardziej chropowate kawałki nawierzchni i pchając fiata. Wtedy wogóle jazda jest możliwa. Prędkość żółwia. Przed skrzyżowaniem lokalnej-lokalnej z lokalną krzyczę do Ojca „Wsiadaj, bo pod tą górkę nie ruszymy” Biedny był ten wermacht na wschodzie...

Zamieniliśmy się. Znów jade fiatem. Cóż za uczucie! Dupsko zapadło się w puch fotela, cienka kiera znakomicie układa się miedzy kciukiem a wskazujacym. Ręce same trafiają na właściwe instrumenty sterowania. Człowiek i maszyna. Jedność, szybkość, ...wał wibruje tak że nie czuje jak telefony dzwonią. Resztki akumulatora pozwalaja włączyć pozycje, na kierunkowskaz pradu już nie starcza. Dojazd do najbliższej stacji benzynowej, pierwsze tankowanie. Zalewam za 30 zeta. Tak na wszelki wypadek - nie chcie zgubić całego zbornika beny. Obojętnie czy kropla po kropli, czy w całości. Wóz z pewnoscią się od tego odzwyczaił.
Ciagniemy się dalej, silnik odpalił, na ssaniu trzyma jakieś obroty. Wkręcać się nie chce, temperatura ledwo się podniosła pomimo zasłonięcia całej chłodnicy tekturą. Jak można się domyślić ogrzewania brak. Ładowanie jest i pozwala nawet na włacznie świateł mijania i jednoczesne uzycie wycieraczek, stopu i kierunkowskazu. Ciekawe hopsztosy wychodzą kiedy chce obniżyć obroty. Silnik gaśnie i robi się absolutna ciemnosć. Po chwili odpał i sytuacja wraca do normy. Po 2 nieudanych próbach nie kombinuje więcej. Z innych mechanizmów: hamulce działaja, wał wibruje, zawieszenie i ukł. kierowniczyw miare sztywne. Linka prędkościomierza – „ninczen”. Bez przygód docieramy do domu. FIAT na posesję wjeżdża już samodzielnie. Czekam na dzień i dokładne oględziny.
Żeby tradycji stało się zadosć, kupiłem żonce bukiet kwiatów – tu łatwo było dobrać róże pod kolor nadwozia. Na przejażdżkę ślicznym błyszczącym fiatem musi małzonka troche poczekać. Ale kolor samochodu jej się spodobał.

W DOMU
Data I rejestracji 1975.08.13. Bryczka ma szyby z czerwca 75, wyjatkiem jest przednia – listopad 1974. Do 2003.07 był w rękach emerytowanego inżyniera ze stoczni z trójmiasta. Starszy pan sprzedał go z uwagi na stan zdrowia (mam jakąś umowę – może dotrę do I właściciela lub jego rodziny). Potem samochód trafił pod Sięrpc do rolnika. Na szczęście służył tylko jako miejscowy dupowóz – nie trafił na czas budowy albo handlu płodami rolnymi. Chyba przez ten czas nikt przy nim nic nie robił. Został w 2010 zastąpiony przez Passata kĄbi i wystawiony na sprzedaż.

Dość wczesny 75. Jeden ból że nie ma już wąskiego wlotu na słupku C tylko normalny. Ale ma inne szczegóły i smaczki odróżniające go od późniejszego MR-a (porównuję z Oliwką 1979)
• Pas przedni ze szczebelkami i 5-ma kolumanmi otworów (śruba wahacza grn od wewnątrz)
• Spoilerek z blachy pod przednim pasem. Biały kruk normalnie!
• Znaczek atrapy POLSKI/FIAT
• Stary układ znaczków tylnego pasa
• Listwy progowe – miło że się zachowały mimo wymiany błotników
• Klapa tył – na kluczyk
• Odblaski lamp tylnych altissimo
• Fletnerki
• Stara kierownica z kolumną i pająkiem
• 3 włącznikowa konsola z włacznikami ze starym ideogramem(światła, ośw. wskaźników, awaryjne) Symbol na awariach dosownie jest boski
• Obrotek po lewej (niestety ramka w stanie agonalnym)
• Parapety wewn z klasykową gładką fakturą plastiku
• Licznik ze starą fakturą plastiku
• Brązowa tapicerka, kanapa z podłokietnikiem
• Białe pasy z pałąkiem
• Trapezowe lusterko bez lampki
• Ramka sterowania nawiewu oraz zaślepka radia bez ramki
• Chromowane gałki ogrzewania i włacznik dmuchawy
• Korbki, klamki i ich osłony z klasyka
• Chromowane spryskiwacze na kluczyk i chromowane nakrętki mech wycieraczek.
• Jasne osłony lamp tylnych w bagażniku
• Mocowanie 3 punktu środkowego pasa bezpieczeństwa
• Podświetlenie komory silnika
• Stary układ przekaźników (mijania brak)
• Chłodnica ze starszym wkałdem (poziome)
• Wał napędowy z odłaczaną tylną częścią
• Jugol
• Pudełko na narzędzia FIAT

Minusy ogólne
• Wymienione przednie błotniki (mają listwy i nie mają kierunków bocznych). Sam montaż nie najlepszy.
• Lakier na tychże błotnikach – źle dobrany i położony. Reszta budy - oryginał
• Dziura pod nogami kierowcy – podłoga nie wytrzymała w miejscu gniazda na podnosnik kolumnowy
• Elektryka haka wychdzi spod tablicy rejestracyjnej :/
• Silnik rzyga olejem z uszczelniacza przód
• Wgniotka przedniej maski
• Czarne kierunki przednie
• Porwana tapicerka siędzenia kierowcy – pusciły szwy.
• Połamana ramka obrotomierza
• Zapchana nagrzewnica
• Pompa hamulowa z poloneza
• Wibracje wału
• Czarne wycieraczki szyby
• Pordzewiałe dekle
• Dwie z założonych opon to D121 – nie wiedziałem o istnieniu takowej
• Zapyziałość.

PRACE

Zacząłem od serca. Zdjecie klawiatury, rozebranie jej, oczyszczenie i szlif koników (średnio ok 0,3mm wybicia). Przy okazji dociągnąłem głowicę (ok 30-45st każda sruba). Regulacja zaworów. Regeneracja aparatu zapłonowego (tradycyjnie odśrodkowy się wysypał). Regulacja zapłony ststyczna. Wykręcenie, oczysczenie świec. Troche wypalonego nagaru – wizualnie OK. Zmniejszyłem tylko przerwę z kosmicznej 1 mm na 0,6. Wymiana filtra powietrza, regulacja poziomu paliwa, przedmuchanie dysz. Zlanie boryga, wyjęcie termostatu. I tu się okazało że otwiera się w prawidłowej temperaturze (ok 87 st). Dziwne...
Odpalam. Z trudem ale odpalam. Padniety aku nie pomaga w tej operacji. Cały czas jest pod prostownikiem. Dobra. Chodzi. Po wstępnym rozgrzaniu ustawiam wolne obroty, skład mieszanki. Niby cyka równo ale jakoś nie tak. Nie chce się wkręcać. Próba podłaczenia lampy. Po odłaczeniu 1 świecy silnik gaśnie. Odpalenie z uwagi na aku – 15 min. Znów podpiecie i znów gaśnie. Hmm. Czyżby 1 gar wszystko ciagnął? Spróbuję na 4-tym. Zdjecie fajki daje taki sam efekt. Zdejmuję z 2 świecy. Żadnej zmiany. Zdejmuję z 3 świecy. Żadnej zmiany. Wot ciekawostka. Świece 2 i 3 mokre – nie palą wogóle. Wyjąłem nówki z szafki. 85-ki ale trudno. Po wymianie świec silnik raźno zagrał równym rytmem 4 garów i umożliwił podłączenie stroba. Na wolnych obrotach zapala się ciśnienie oleju. Rozrząd kwalifikuje się do wymiany bo rzęzi i przy cofaniu wału widać ze ma sporo luzu do skasowania.
Wyjaśniło się, dlaczego temperatura na trasię miło całkowitego zasłonięcia chłodnicy wynosiła tylko 60st. Chodził na 2 gary przy solidnym chłodzeniu. Jest 1:0 dla mnie.

No to co? Pierwsza jazda  Wyjechałem na ulicę, postanowiłem przejechać standartowy odcinek testowy „Małe kółko”. Czyli do pętli i z powrotem. Jakieś 300m od domu przygasł i z pychu nie odpalił. Z akumulatora też. Szit. Chyba benzyny ma za mało. Te 30 zł w baku już się przepaliło w trasię i przy próbach odpalenia. Zamknąłem fiata na poboczu i poszedłem z buta do domu po samochód z linką i 2 kierowcę. Wynik remisowy 1:1

W domu przypomniałem sobie że mam jeszcze 10 litrów starej, kilkuletniej zwietrzałej benzyny. Jej zaletą jest to że wogóle jest i że mam ją w kanistrze. Fru. Rover odpalał na niej to i OHV da radę. Troche mi się rozlało po sprawdzaniu dysz. Żona mówi, że w domu śmierdzi. Ma racje. FIAT wietrzy się na zewnątrz korzystajac ze styczniowej wiosny. Można go przy okazji przegonić. Szaleństwo. DUZA PĘTLA! Do mac’a i powrót 3 pasmówką. Przyśpiesza, hamuje, prowadzi się. W domu okazuje się że przód komory jest zachlapany olejem z okolic koła pasowego. Generalnie 2:1 

Łudze się że to lanie z przodu to zapchany odśrodkowy i trudność z przepchnieciem oleju. Odkręcam płytę na której jest łopata piachu sklejonego olejem. Przy takim wycieku to nie dziwne. Ale miska od dołu jest wypiaskowana - przez ruchy silnika. Filtr okazuje się być dosć czysty. Za to koło pasowe jest odkręcone. Śruba mocująca doszła o obrót. Noooo. Skoro ciśnienie z pompy ucieka w obudowę rozrządu to żaden uszczelniacz tego nie wytrzyma. Dokręcone, poskładane. Wyglada że nie cieknie. Podczas prób silnika ułamuje się kawałek bieżni z koła pasowego, spada pasek, łamią się końcówki dwóch łopatek wiatraka. Znowu remis 2:2. Szukam koła pasowego.

Znalazlem nowe w sklepie obok mnie. 18zł. Zakurzone niesamowice – lezy w najdalszym kącie chyba od otwarcia sklepu  Znów demontaż oslon wiatraka, płyty, wymiana koła. Jak się potem okaże trzeba było wymienić uszczelniacz bo podcieka. Cóż. Zdemontuję to po raz trzeci :/
Postanowiłem udrożnić nagrzewnicę. Rurka powrotna okazała się zabita rdzą na twardo. Śrubokręt i ostukanie. Na szczęście to tylko końcówka. Obieg jest.
Przykręciłem 1 tłumik do rury – nie było obejmy.
Uruchomiłem oświetlenie komory silnika. Wymieniłem sfajczony przekaźnik od drogowych.
Ruszyłem heble. Na razie tylko oczyszczenie jarzm i prowadników, ruszenie i smarowanie zacisków. Linka ręcznego poszła pod diaxa. Nawet nie dało się jej ruszyć. Dolecowo pełny remont hebli – przód łada (może się doczeka montażu po 2 latach), tylne zaciski z Oliwki, nowe tarcze i klocki, pompa, przewody (miedź+elastyczne). Mechanika wstepnie zwalczona. Wynik 3:2. No i nieprzespana noc. Położyłem się o 4 rano.

Środek

Wziałem wolny dzień żeby ruszyć prace. W środku wilgoć że aż capi. Wywaliłem siędzenia, dywany, wygłuszenia. Środek suszył się z piecykiem w środku 2 dni. Pełne odkurzenie. Z tyłu jeździł miłośnik lizaków i słonych paluszków. Wszędzie przy nieszczelnosciach drobny pył z pylacych się dróg.
Trzepanie dywaników, wygłuszenia podłogi – podwójne z Oliwki. Wykłądziny bagaznika czerwone – z Oliwki.
Zamieniłem lewa z prawą tapicerki przednich siędzeń i zszyłem grubą nicią tam gdzie pusciły szwy. Oczyszczenie skayowej tapicerki.
Wyminiłem pasy bezpieczeństwa na bezwładnościowe. Tu niespodzianka. Na słupkach B nie ma miejsc na zwijacz. Słupek zakończony skośnie. Kolejna różnica między 75 a późniejszymi.
Wymieniłem sklepane uszczelki na polonezowskie. Doszła regulacja drzwi, regulacja i smarowanie zamków. Jest nieźle. Uruchomiłem wszystkie lampki i włączniki drzwiowe, co przyczyniło się do ponownego wyczerpnia akumulatora.
Poskładałem całe wnętrze. Deska zassałą plaka do sucha  Kolejna nieprzespana noc tym razem 3:30.

Wyglad.

Trzeba wreszcie zaprezentować samochód szerszemu gronu. Warto aby wygladał ładnie. Na zdjeciach do opinni także.
Z taśmy zrobiłem KO-look. Staranniej niż w Oliwce. Niestety przednie kierunki były wymienione na czarne. Żle spasowane z błotnikami – jakis majsterek odłamał wewnętrzne krawędzie ramki aby weszły okulary. Powstał KO-look w nowej pełnoramkowej wersji. Po robotach blacharskich będzie to poprawione.
Wyczyściłem z pyłu tylne lampy. Ze wszystkich kompletów kloszy wybrałem najładniejsze.
Oryginalne koła wyciepałem. Zardzewiałe felgi, nedzne gumy, zardzewiałe dekle. Założyłem reprezentacyjny komplet z Oliwki. 185/70R13, białe felgi 5x13 z otworkami i deklami w stanie idealnym.
No i woskowanie... Tempo stare, tempo z nanocząsteczkami. Łapy mi odpadają. Na lakierze jest troche odprysków, rys i wgniotek. Gorszy kolor do utrzymania to chyba tylko czarny. Przyda się polerka mechaniczna.
Umyłem szyby z obu stron. Między innymi z muszych kup.
Przerobilem ramkę radia na obrotek po lewej. Ciekawostka – przewody są tak krótkie że obrotek może być tylko po lewej. Więc w 1976 byłą zmiana wiązki elektrycznej. Założyłem obrotek i radio. Safari 5 z panelem z safari 2, ramka z zaślepki. Wygląd jak w Oliwce. Antena w pełnym chromie, centralny subwoofer na desce rozdzielczej. Odbiera długie i stary UKF. Nie wiedziałem że tyle stacji nadaje na tym zakresię.
Właśnie – licznik miał srebrną ramkę, zaślepka radia i panel sterowania nawiewem – ramki czarne.
Położyłem się spać o 3:45. Przypomnę że wstaje do pracy o 5:40
Jestem umówiony z rzeczoznawcą na opinię.

Opinia zrobiona, „ładna” sesja też już za nami. Kilka fotek przed-po:

ObrazekObrazek
ObrazekObrazek
ObrazekObrazek
ObrazekObrazek

Szczegóły:
ObrazekObrazek
ObrazekObrazek

ObrazekObrazek
ObrazekObrazek
ObrazekObrazek
Avatar użytkownika
OLO
Forumowicz
 
Posty: 1161
Dołączył(a): 31 mar 2012, o 22:03
Lokalizacja: Warszawa

Re: Wisienka - Polski FIAT 125p - rocznik 1975

Postprzez Palec » 9 maja 2012, o 12:37

Witamy na forum125p.pl a tak w ogóle to przeczytałem ten cały opis i szczerze Ci napisze że będziesz miał co wnukom opowiadać :)
A Fiat super,dobrze że chciałeś go przywrócić do dobrej kondycji.
Pozdrawiam
P.
125p - "Kiedyś bił rekordy , teraz podbija serca"
forum fiata 125p fiat 125p forum duży fiat
Avatar użytkownika
Palec
Administrator, Założyciel Stowarzyszenia Klub125p
 
Posty: 3437
Dołączył(a): 21 lut 2012, o 23:13
Lokalizacja: Warszawa

Re: Wisienka - Polski FIAT 125p - rocznik 1975

Postprzez Anatol 125p » 9 maja 2012, o 12:51

Witam .
Czekam na resztę opisu ;)
Obrazek
Avatar użytkownika
Anatol 125p
Członek Stowarzyszenia Klub125p
 
Posty: 3102
Dołączył(a): 26 lut 2012, o 00:28
Lokalizacja: Natolin

Re: Wisienka - Polski FIAT 125p - rocznik 1975

Postprzez Marcin125p » 9 maja 2012, o 13:23

No! OLO temat Wiśni założył i avatar wrzucił. Teraz nie ma wątpliwości kto zacz ;)
125p...ociech
Żeby życie miało smaczek, raz maluszek, raz kanciaczek :)
forum fiata 125p fiat 125p forum fso 125p forum duży fiat
Avatar użytkownika
Marcin125p
Moderator, Założyciel Stowarzyszenia Klub125p
 
Posty: 4479
Dołączył(a): 22 lut 2012, o 01:04
Lokalizacja: Żukowo
Ranga: ORMO

Re: Wisienka - Polski FIAT 125p - rocznik 1975

Postprzez Popielaty » 9 maja 2012, o 14:52

No to teraz na forum mamy dwóch olów co to zawsze mi się mylą, podobnie jak tynium z fiodorem:D Całe szczęście ten OLO ma awatarek. Zatem witam na forum.
Nie będę oryginalny i również powiem że Fiat jest super. Akurat dobrze trafiłeś bo wiśniowy jest tutaj u nas na forum bardzo lubianym kolorem, a już zwłaszcza na wczesnych MR. :lol:


P.S. Chociaż mi bardziej się podobała oliwka, był bardziej eMeRowy :D Powiedz mi tylko czy to Twoją oliwką dawną jeździł Wodecki w Legendach PRL?
Avatar użytkownika
Popielaty
Forumowicz
 
Posty: 2010
Dołączył(a): 21 lut 2012, o 23:20
Lokalizacja: Śrem
Ranga: Pogromca mitów

Re: Wisienka - Polski FIAT 125p - rocznik 1975

Postprzez BORYS » 9 maja 2012, o 14:56

Tak - to bylo to samo auto.
BORYS
Członek Stowarzyszenia Klub125p
 
Posty: 1999
Dołączył(a): 25 lut 2012, o 16:21
Lokalizacja: Lëtzebuerg

Re: Wisienka - Polski FIAT 125p - rocznik 1975

Postprzez Popielaty » 9 maja 2012, o 14:58

A no to wszystko jasne. Klątwa Wodeckiego... :evil:
Avatar użytkownika
Popielaty
Forumowicz
 
Posty: 2010
Dołączył(a): 21 lut 2012, o 23:20
Lokalizacja: Śrem
Ranga: Pogromca mitów

Re: Wisienka - Polski FIAT 125p - rocznik 1975

Postprzez Marcin125p » 9 maja 2012, o 16:46

Popiołek, na tym forum mamy tylko jednego Ola ;) viewtopic.php?f=2&t=5&start=130
125p...ociech
Żeby życie miało smaczek, raz maluszek, raz kanciaczek :)
forum fiata 125p fiat 125p forum fso 125p forum duży fiat
Avatar użytkownika
Marcin125p
Moderator, Założyciel Stowarzyszenia Klub125p
 
Posty: 4479
Dołączył(a): 22 lut 2012, o 01:04
Lokalizacja: Żukowo
Ranga: ORMO

Re: Wisienka - Polski FIAT 125p - rocznik 1975

Postprzez Popielaty » 9 maja 2012, o 19:24

To ten stary olo z tamtego forum się nie zarejestrował u nas?
Avatar użytkownika
Popielaty
Forumowicz
 
Posty: 2010
Dołączył(a): 21 lut 2012, o 23:20
Lokalizacja: Śrem
Ranga: Pogromca mitów

Re: Wisienka - Polski FIAT 125p - rocznik 1975

Postprzez Marcin125p » 9 maja 2012, o 19:27

Jeśli chodzi Tobie o byłego moda z manierą pisania postów grubą czcionką to nie ;)
125p...ociech
Żeby życie miało smaczek, raz maluszek, raz kanciaczek :)
forum fiata 125p fiat 125p forum fso 125p forum duży fiat
Avatar użytkownika
Marcin125p
Moderator, Założyciel Stowarzyszenia Klub125p
 
Posty: 4479
Dołączył(a): 22 lut 2012, o 01:04
Lokalizacja: Żukowo
Ranga: ORMO

Następna strona

Powrót do NASZE AUTA

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google [Bot] i 3 gości