Witaj ! Anonimowy

Wymiana termostatu - fotoporada.

Wymiana termostatu - fotoporada.

Postprzez Mlody_ndm » 5 wrz 2013, o 19:37

Dzisiaj przyszło mi wymienić termostat w Fiaciorze, bo wiecznie jeździł niedogrzany, co oczywiście odbijało się na komforcie jazdy i większym spalaniu...
Stwierdziłem że strzelę z tej okazji fotoporadę.

Pierwszy krok to spuszczenie cieczy chłodzącej, nie trzeba spuszczać całej, wystarczy żeby poziom był poniżej wysokości obudowy termostatu.
Podstawiamy pod samochód miskę czy coś w tym stylu, ja osobiście zazwyczaj używam pojemnika po płynie z wyciętą jedną ścianką, później wygodniej jest wlewać.
Następnie odkręcamy kranik na dole chłodnicy na foto poniżej zaraz obok czujnika temperatury.
Obrazek
Ustawiamy podstawioną "miskę" tak by ciecz dokładnie do niej spływała. Jak wyleci ok. 3 litry można spokojnie zakręcić kranik i przejść dalej.

Drugi krok to odkręcenie trzech nakrętek widocznych na zdjęciu poniżej, oraz rozkręcenie obejmy węża chłodnicy i zdjęcia go.
Obrazek

Po zdjęciu węża i odkręceniu wspominanych nakrętek czas na chwilę wali ze ściągnięciem dekla termostatu. Mi się z tym trochę zeszło bo był oporny i nie chciał dać się ruszyć, bez podważania śrubokrętem się nie obyło.
Obrazek

Teraz oczom naszym ukazuje się winowajca, drań termostat. Żeby go wyjąć najpierw trzeba wyjąć uszczelkę.
Po wyjęciu termostatu i uszczelki dokładnie czyścimy papierem ściernym powierzchnie styku uszczelki z obudową i dekielkiem. Jest to ważne by uniknąć ryzyka nieszczelności, bo syfu potrafi się tam zebrać całkiem sporo.
O ile czyszczenie obudowy jest mało przyjemne, to dekielek polecam czyścić na arkuszu papieru położonym na równej powierzchni np. stole, szybko, łatwo i skutecznie:
Obrazek

Warto też przetrzeć gwinty szpilek szczotką drucianą, w moim Fiacie były bardzo zasyfiałe.
Termostat wkładamy w obudowę sprężynką w dół (jakby ktoś zapomniał w jakiej pozycji wyjmował ;) )

Obrazek

Następnie smarujemy powierzchnie styku uszczelki z obudową i dekielkiem cieniutką warstwą silikonu odpornego na wysokie temperatury (np. widocznym na jednym ze zdjęć). Wiem że oryginalnie nie było tam silikonu, ale lata robią swoje i niestety na powierzchniach pojawiły się wżery, a uszczelki też bywają różnej jakości, trochę silikonu nie zaszkodzi.
Następnie zakładamy uszczelkę potem dekiel, podkładki, i zakręcamy nakrętki dociągając je równomiernie. Czyli nie jedna do końca potem druga i trzecia. Najpierw wszystkie delikatnie aż zaczną stawiać opór, a potem każdą kolejno dociągamy po troszeczku żeby dekielek równo osiadał. Z racji cienkiej i leciwej szpilki radzę nie przesadzać z siłą dociągania. Osobiście nie używam klucza dynamometrycznego do niczego więcej niż dociąganie głowicy, więc konkretnej wartości nie podam, przy odrobinie praktyki i wyczucia będzie wiadomo kiedy dokręcone. A jak się szpilka urwie? No to nic się nie stało da się odratować, zanim się człowiek nauczyć wyczuwać kiedy jest za bardzo musi parę razy zerwać gwint albo szpilkę :)
Po dociągnięciu wycieramy szmatką silikon który wypłynął bokami ze szczeliny. Widok łączeń zapapranych wypłyniętym silikonem znaczy mniej więcej "Made by partacz w stodole" i jest hańbą i wstydem.

Obrazek

Teraz zostaje nam założyć wąż. Zakręcić obejmę. Odczekać jakiś czas, ja dzisiaj mogłem pozwolić sobie jedynie na 40 minut by silikon zastygł.
Sprawdzamy czy kranik na dole chłodnicy jest dobrze zakręcony :!:
Jeżeli spuszczona ciecz jest mętna, ma dużo zanieczyszczeń, kawałków kamienia, rdzy itp. Nie wlewamy jej, lecimy kupić nową, jeżeli nie spuściliśmy wszystkiego, spuszczamy i zalewamy całość od nowa. Nie ma co rozcieńczać syfu czystym, bo to i tak dalej będzie syf.
Jeżeli ciecz jest czysta, klarowna, bez obaw wlewamy ją z powrotem.
Wlewamy ciecz do chłodnicy do pełna, czekamy aż pobulgocze i poziom spadnie dolewamy do końca.
I tutaj drobna uwaga:
:!: Warto przed przystąpieniem do całej operacji zabezpieczyć około 0,5 do 1l cieczy chłodzącej na dolewkę, na wyparek rozlania przy spuszczaniu lub dolewaniu - każdemu może się zdarzyć nieco rozlać :!:
Następnie odpalamy silnik, przesuwamy cięgno od ogrzewania do pozycji max, niech chwile pochodzi.
W chłodnicy za pewne ubędzie, dolewamy.
Odpalamy, i pozwalamy rozgrzać się silnikowy normalnej temperatury pracy - ok. połowa skali wskaźnika temperatury cieczy chłodzącej.
Sprawdzamy czy działa ogrzewanie, czy wentylator chłodnicy się załącza, jeżeli tak wszystko ok.
Sprawdzamy poziom cieczy najlepiej jak silnik ostygnie, bo osobom nieprawionym nie polecam odkręcania korka chłodnicy przy gorącym silniku.

P.S. Grzebiąc przy okazji termostatu warto zdjąć wężyk łączący chłodnicę ze zbiorniczkiem wyrównawczym i sprawdzić drożność króćca tegoż wężyka w chłodnicy, czasem lubi się zapchać. Bardzo dobrze czyści się to wiertłem o pasującej średnicy obracając je palcami.

Mam nadzieję że napisałem w miarę zrozumiale i komuś moja porada pomoże :)
W razie pytań lub wątpliwości jestem do dyspozycji.
Sprzęty:
'81 Polski Fiat 125p L79 WPT 1313 Edyszyn
'83 Polonez 1.5 L54
'91 Żul A11B
'99 Plusz 1.6GLI
Obrazek
forum fiata 125p fiat 125p fso 125p forum duży fiat
Avatar użytkownika
Mlody_ndm
Moderator, Założyciel Stowarzyszenia Klub125p
 
Posty: 2482
Dołączył(a): 26 lut 2012, o 11:34
Lokalizacja: Zakroczym
Ranga: Zbiera złom

Powrót do UKŁAD CHŁODZENIA

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość